Blog – Krzysztof Gurszyński

25 kwietnia 2009

Islandia 2009 – dzień 9

Zaszufladkowany do: Travel — Tagi: , , — Krzysztof Gurszyński @ 23:08

Dzień dziewiąty -  ostatni dzień pobytu na Islandii – odlot po 15-tej.

W oddali Blue Lagoon spa in iceland

Aktualizacja (czerwiec 2010) – widok na Blue Lagoon.

Most łączący dwa kontynenty:

W pobliżu lotniska licznik wskazywał już prawie 3000km :)

Na lotnisku w Keflaviku pasażerów żegnają wszechobecne w Reykjaviku rzeżby:

I to by było na tyle…

Fajnie było. Krótko, po za sezonem, kiepska pogoda, ale super widoki i wrażenia.

Kraj który kiedyś jeszcze odwiedzę, by zobaczyć fiordy zachodnie, zieleń zamiast śniegu, puffiny i wieloryby na północy i jeszcze kilka wodospadów…

Polecam wszystkim odwiedzenie Islandii.

Islandia 2009 – dzień 8

Zaszufladkowany do: Travel — Tagi: , , — Krzysztof Gurszyński @ 20:22

Dzień ósmy -  ostatni pełny dzień mojego pobytu na Islandii.

Krótki samotny spacer po mieście, moje kochanie załatwiało sprawy na uczelni.

A to eksmisja anarchistów ze squatu:

Aktualizacja (czerwiec 2010) – a tu podobny widok na żywo.

Podglądanie wielorybów – podejście drugie:

Na początku były tylko delfiny i ptaki…

Aż w końcu pojawił się ten widok :) ledwo widoczny wydmuchiwany strumień wody:

I o to ON – najmniejszy wieloryb pływający wokół  Islandii :)

Płetwal karłowaty – Wikipedia, wolna encyklopedia

Warto było ponownie wypłynąć na morze :)

Popołudniowy spacer po mieście:

Na kolację rybne szaszłyki.

Jeszcze krótki spacer po mieście wieczorem i trzeba się pakować.

24 kwietnia 2009

Islandia 2009 – dzień 7

Zaszufladkowany do: Travel — Tagi: , , — Krzysztof Gurszyński @ 19:12

Dzień siódmy -  powrót do Reykjaviku.

Moja wersja czarnej plaży w Vik, ach ta pogoda na Islandii :) Wiało i padało poziomo.

Just Buniak!: Trip to Vik 7 – zdjęcia Ivita Germaine i Elmar Pels – a tak było tam w marcu. Just Buniak!: Trip to Vik 5

Skogafoss:

Seljalandsfoss:

„Od tyłu¨:

A to zdjęcie w małym stopniu oddaje kolor tej rzeki – błękit wody prosto z lodowca to jest to:

A to już – Gullfoss:

A tak wygląda samochodzik na wyprawy w interior i na lodowce – jak by ktoś miał wątpliwości to ten czerwony :)

Dolina Haukadalur. Wyrzucający wodę na wysokość nawet 35 metrów gejzer Strokkur:

A to ojciec czy matka wszystkich gejzerów -  Geysir:

Przez 6 wieków wyrzucał wodę nawet na wysokość 80 metrów. Od lat 60-tych XX wieku robi to już tylko sporadycznie po trzęsieniach ziemi. Ostatni raz w roku 2000 w czerwcu.

A to już Pingvellir Park:

To tu od 930 roku zbierał się Althing – parlament:

Tu też podpisano dokumenty zakładające Republikę Islandii w 1944 roku.

I tak po przejechaniu ponad 2800 km znowu znaleźliśmy się w Reykjaviku.

Widok na kościół Hallgrimur – akurat cały w rusztowaniach był:

Aktualizacja (czerwiec 2010) a to zawsze aktualny widok.

Muzeum osadnictwa 871 +/_ 2 – nazwa sama mówi za siebie – na tą datę plus-minus 2 lata szacuje się pierwsze odkrycia archeologiczne na terenie Reykjaviku związane z osadnictwem:

Reykjavik to około 120,000 mieszkańców, ale Greater Reykjavik Area to już :) jakieś 200,000.
A całe państwo to dane ze stycznia 2008 – 291,942 mieszkańców w tym prawie 9000 naszych rodaków.

23 kwietnia 2009

Islandia 2009 – dzień 6

Zaszufladkowany do: Travel — Tagi: , , — Krzysztof Gurszyński @ 20:15

Dzień szósty -  czyli „lany poniedziałek”.

Na ten dzień mieliśmy zaplanowaną podróż z Reydarfjodur na południe, a potem południowym wybrzeżem za zachód aż za Vik.

Najpierw jechaliśmy wzdłuż fiordów wschodnich.

Odpływ:

A to widok na miasteczko Hofn:

Nie ma to jak prosta, pusta, prawie płaska droga:

A to stado reniferów – rozpadał się śnieg:

A to już – lodowa laguna – Jokulsarion:

Uaktualnienie (czerwiec 2010) – to widok na żywo.

Wszyscy wypatrują pierwszych fok tego roku…

22 kwietnia 2009

Islandia 2009 – dzień 5

Zaszufladkowany do: Travel — Tagi: , , — Krzysztof Gurszyński @ 19:38

Dzień piąty -  czyli Wielkanoc 2009.

Na ten dzień mieliśmy zaplanowaną wyprawę do wodospadu Dettifoss.

Droga momentami była położona  bardzo wysoko nad poziomem morza.

Widok na Akureyri:

A to jest jezioro – zamarznięte jezioro pokryte śniegiem , który jest w ciągłym ruchu  i sprawia wrażenie jakby nad taflą lodu ciągle była mgła:

A to widok na Husavik, skąd w sezonie wypływa się na oglądanie wielorybów:

A to muzeum z niewiadomych przyczyn zostało przeniesione z Reykjaviku do Husaviku na północy :)

A tak zaczynała się droga 864:

Niespełna 50km droga w połowie której jest wodospad Dettifoss była zamknięta…

I niestety trzeba było wracać tą samą drogą, tym razem w kierunku jeziora Myvatn.

Dno jeziora Myvatn jest aktywne tektonicznie, więc co jakiś czas  (co kilka lat) na jeziorze pojawia się nowa „wyspa”:

A tak wyglądał początek drogi klasy „F” czyli dostępnej tylko dla samochodów 4×4. Ale chwilowo nawet dla takich aut droga nie była przejezdna.

A to już odkuwanie nadkoli z lodu:

Widok z okna – nocleg w Reydarfjodur:

W identycznym domku spaliśmy.

21 kwietnia 2009

Islandia 2009 – dzień 4

Zaszufladkowany do: Travel — Tagi: , , — Krzysztof Gurszyński @ 18:15

Czwartego dnia jedząc śniadanie mieliśmy taki widok jak powyżej.

Na ten dzień mieliśmy zaplanowaną wyprawę na fiordy zachodnie.

Plan był taki – jedziemy jak najdalej się da zmierzając do Isafjordur, w którym akurat odbywał się festiwal muzyczny. A w połowie dnia zaczynamy wracać z powrotem do Hvammstangi.

W pewnym momencie droga 61, która co jakiś czas na kilka kilometrów stawała się z asfaltowej drogą szutrową – o jakości i „płaskości” o wiele lepszej niż nie jedna droga asfaltowa w polskich miastach, była lekko zasypana śniegiem i oblodzona pomimo jeżdżących pługów.

Ten ciemny punkt na lodzie to foka:

Tuż za tym miejscem zabraliśmy na pokład trójkę autostopowiczów. Jak się szybko okazało Polaków jadących na festiwal, którym zepsuł się samochód. Przez następne 90 minut nie zrobiłem żadnego zdjęcia… wszyscy w samochodzie mieliśmy tylko nadzieję na szybki przejazd przełęczą drogą, która pomimo mijanego pługu okazała się cała biała.

Mając spore opóźnienie, postanowiliśmy w najbliższym miasteczku Reykjanes zatankować i powoli wracać już.

Nasi pasażerowie podziękowali za podwiezienie i szybko wskoczyli do ciepłego basenu na świerzym powietrzu. A my zadzwoniliśmy :) na numer podany na zamkniętej stacji benzynowej, po chwili z pobliskiego hoteliku wyszedł facet i mogliśmy zatankować.

A to widok z samochodu na wspomnianą wcześniej drogę:

Tak, tak to nadal asfaltowa droga regularnie odśnieżana przez pługi :)

A tak wyglądało nadkole po przejechaniu kilku kilometrów po oblodzonej  drodze. Jak to dobrze mieć w samochodzie opony z kolcami :)

Półwysep na którym leży miasteczko Hvammstangi słynie z koloni fok.

Zatoka fok – niestety jeszcze bez fok.

Za to jak wszędzie na Islandii było dużo farm z konikami :)

20 kwietnia 2009

Islandia 2009 – dzień 3

Zaszufladkowany do: Travel — Tagi: , , — Krzysztof Gurszyński @ 18:47

Dzień trzeci naszej wyprawy rozpoczęliśmy od powrotu na „stały” ląd. A potem jazda z Porlakshofn na północ zachodnim wybrzeżem do Hvammstangi, gdzie mieliśmy zaplanowane dwa noclegi.

Prom w Wielki Piątek był prawie pusty.

Krajobrazy za oknem zmieniały się jak w kalejdoskopie.

Tunel pod Hvalfjordur:

Gdzieś  w pobliżu drogi 54:

Półwysep Snaefellsnes:

Kamienny most:

A to widok z niego w kierunku lądu:

Maszt radiowy w Irskibrunnuj – 412 metrów wysokości:

I na kilkanaście kilometrów przed Hvammstangi koniec drogi 59:

Chwilę po zrobieniu tego zdjęcia ujrzeliśmy lisa polarnego. Brak zdjęcia wynika z zaskoczenia  jego widokiem:)

Reszta drogi  znowu przebiegała bez problemowo, kłopoty zaczęły się w dniu następnym, ale o tym już w następnym wpisie o Wielkiej Sobocie na Islandii.

19 kwietnia 2009

Islandia 2009 – dzień 2

Zaszufladkowany do: Travel — Tagi: , , — Krzysztof Gurszyński @ 00:01

Cały drugi dzień wyprawy spędziliśmy na wyspie Westman. To tu 23 stycznia 1973 roku wybuchł wulkan, który w ciągu pięciu miesięcy zniszczył sporą część wyspy.

www.VisitWestmanislands.com

Początkowo pogoda nawet była ładna. Dookoła bazie, prawie jak święta :)

Dość szybko krajobraz stał się taki:

Pompeje północy:

A to wejście do portu:

Zaczęło tak mocno padać i wiać, że postanowiliśmy wrócić się po wypożyczone Polo.

I tak najpierw na piechotę, a potem też samochodem zwiedziliśmy całą wyspę prawie.

Niestety było jeszcze za wcześnie na Puffiny, które jeszcze nie przyleciały na wyspę.

Następnego dnia czekał nas powrót promem i jazda na północ Islandii. Ale o tym już następnym razem :)

18 kwietnia 2009

Islandia 2009 – dzień 1

Zaszufladkowany do: Travel — Tagi: , , — Krzysztof Gurszyński @ 19:51

Wylądowałem na lotnisku w Keflaviku tuż po północy z wtorku na środę, dzięki dobrym wiatrom 40 minut przed czasem. W Polsce było po 2 w nocy.

Już przed 9 rano poszliśmy do portu, aby wypłynąć „na wieloryby”. Po krótkiej jeździe autokarem znaleźliśmy się na statku.

Rejs trwał około 3 godzin. Niestety tym razem oprócz delfinów nic innego nie udało się zobaczyć.

A już po trzeciej pakowaliśmy się w wypożyczone Polo.

W drodze gdzieś pomiędzy Reykjavikiem , a Porlakshofn.

I już na promie:

Po prawie 3 godzinach od wypłynięcia z Porlakshofn można było wreszcie ujrzeć wyspę Vestmannaeyjar (Heimaey).

Ale o samej wyspie już w następnym wpisie.

Uwaga techniczna – we wpisach będę stosował nazwy bez znaków specjalnych i liter występujących w języku islandzkim.

17 kwietnia 2009

Islandia 2009

Zaszufladkowany do: Travel — Tagi: , , — Krzysztof Gurszyński @ 22:52

Islandia w 8 i pół dnia :)


Ta strona jest oparta na WordPressie